Mąż otwiera restaurację, która nie może się rozkręcić, żona dostaje propozycję świetnej pracy, ale w nielimitowanych godzinach, już to jest niezbyt ok, lepiej by było gdyby poszła do gorszej pracy, ale tak, żeby móc dzieci odbierać z przedszkola. Idzie do pracy, tam jest szef, lepiej się zna na tym jak powinna się ubierać, czesać, nie omieszka jej podszkolić w temacie. Wraca do domu, tam jest mąż, który tez ma dla niej, głupiej parę dobrych rad i wytycznych. Szef sunie z wywalonym bebechem, w lekko rozchełstanej koszuli, ona popierdala w starannym koczku, opiętej spódnicy i obcasikach. Całe życie drepce, żeby wszystkich zaspokoić. Co powinna zrobić jak szef okaże się mieć lepkie łapki? Przecież stara się robić co do niej należy, a jak nie wychodzi to jest jej wina. Ładna opowieść o pięknej, zgnojonej kobiecie. Tylko nie tak gnojonej, że przemoc domowa, tylko tak normalnie, cywilizowanie, po prostu ma się postarać.
Izrael, 2018
Tytuł oryginalny: Isha Ovedet Reżyseria: Michal Aviad Obejrzany na Warszawskim Festiwalu Filmowym 2018
Kryminał, thriller, nowo horyzontowy i do tego kino drogi. Sa lata 90te, kompletne bezprawie w Manilii, przestępcy chodzą wolno. Aresztowani jadą rozwalająca się furgonetka przez miasto i rozmawiają. Żartują, dużo o genitaliach, monotonność, stylowa, nie powiem, niestety nie zdzierżyłam ich poczucia humoru, a zanosiło się, że jeszcze długo będą jechać i wyszłam. Nie mówię, że nie należy oglądać.
Filipiny, 2018
Tytuł oryginalny: Bamboo Dogs Reżyseria: Khavn de la Cruz Obejrzany na Warszawskim Festiwalu Filmowym 2018
Kenia, związki homoseksualne są nielegalne, karane do 14 lat więzienia, nie są też oczywiście akceptowane społecznie. Oglądamy historię dojrzewających lesbijek. Historia jest trochę dramatyczna, ale też słodka, urocza i romantyczna. Cały film jest cukierkowo kolorowy, wszędzie cudowne tkaniny, wszędzie kolory szaleją.
Zena i Kiki, ich miłość oglądamy są najpiękniejsze pod słońcem, uroczo, naiwno słodkie zbliżenia twarzy, oczu, rozchylonych ust są absolutnie przecudowne.
Jest to pierwszy kenijski film pokazany w Cannes. Festiwalowy to on za bardzo nie jest, ale jest w nim coś uroczego.
Kenia, 2018
Tytuł oryginalny: Rafiki Reżyseria: Wanuri Kahiu Obejrzany na Warszawskim Festiwalu Filmowym 2018
Hotel w Scaraborough, w jednym z pokoi para kochanków. Potem druga para kochanków. Historie mają ze sobą coś wspólnego. Obie pary mogą mieć tylko romans w tajemnicy przed otoczeniem, ujawnienie się może ich dużo kosztować.
Inteligentnie opowiedziana historia bolesnych miłości, tego jak rany na nas wpływają, w co złe życie może zamienić radosnych nastolatków. O wyborach, o przemijaniu.
Wciągające, ładne, ciekawe.
Wielka Brytania, 2018
Tytuł oryginalny: Scarborough Reżyseria: Barnaby Southcombe Obejrzany na Warszawskim Festiwalu Filmowym 2018
Urugwaj, od 1972 rządzi junta wojskowa. Członkowie Tupamaros, partyzantki opozycyjnej, siedzą w więzieniu, w obawie przed reakcja społeczeństwa nie skazują ich na śmierć, ale dla trzech przygotowali szczególny rodzaj uwięzienia,. Odosobnienie, bez snu, jedzenia, wody, torturowani, pozbawieni możliwości kontaktu z rodziną, przewożeni w kapturach na głowach, dręczeni. Spędzają tak 12 lat. Jednym z nich jest legendarny prezydent Urugwaju Jose Mujica, bohater dokumentu Pepe Mujica. https://panikazia.blogspot.com/2018/10/pepe-mujica-dag.html
Film jest klasycznie poprowadzony, prosty, wstrząsający.
Hiszpania, Urugwaj, Argentyna, Francja, 2018
Tytuł oryginalny: La Noche de 12 años Reżyseria: Álvaro Brechner Obejrzany na Warszawskim Festiwalu Filmowym 2018
Jerzy Maksymiuk, geniusz, dyrygent, kompozytor. Jego układ nerwowy to partytury rozrysowane na granatowo i czerwono. Nie ma w jego życiu spostrzeżenia, które nie byłoby przesycone muzyką, dźwiękiem, harmonią. Poza byciem geniuszem, jest niezwykłym człowiekiem, który na przestrzeni lat nie stracił dziecięcej szczerości, spontaniczności, prawdziwości.
Odnosił niezwykłe sukcesy, dyrygował wybitne utwory, ale codzienność i organizacja to nie są jego mocne strony i tę stronę życia od 14 lat zabezpiecza jego żona. Wyznacza mu grafik wszelkich poczynań, ustala co i kiedy je, w co się ubiera, z kim spotyka, jest na wszystkich próbach, wypełnia tą część egzystencji w której on jest bezradny.
Film jest uroczy, zabawny, interesujący.
Publiczność Warszawskiego festiwalu Filmowego 2018 nagrodziła go w kategorii Dokument.
Polska, 2018
Tytuł oryginalny: Koncert na dwoje Reżyseria: Tomasz Drozdowicz
Obejrzany na Krakowskim Festiwalu Filmów Dokumentalnych 2018
Obiecujący, młody chirurg na początku swojej kariery zawodowej odkrywa, że środki do dezynfekcji nie zabijają bakterii. Zaczyna w pojedynkę walczyć z systemem. To Rumunia, więc młody lekarz ze swoją żoną mieszkają w ciasnym mieszkaniu ze zgorzkniałą matką. Do wyboru ma walkę o przetrwanie, czy walkę o uczciwość i ludzkie życie.
Bardzo rumuńskie, nie wiem jaką muskulaturę muszą mieć rumuńscy operatorzy, ale zasuwanie trzy piętra w górę, a potem niekończącym się korytarzem szpitalnym budzi mój podziw.
Samotna walka z systemem, bolesna, hipnotyzująca. Bardzo dobre.
Francuski breakdance + love story. Świetne sceny tańca, chyba takich jeszcze nie widziałam, piękni ludzie, świetne stylówki, prosto z kina popędziłam do Footlockera :)
Fabuła mizerna, jak to większość tanecznych filmów, boleśnie banalne dialogi, może się bronić jako film młodzieżowy, ale na pewno nie festiwalowy.
Francja, 2018
Tytuł oryginalny: Break It All Reżyseria: Marc Fouchard
Zgryźliwy dziad malarz, lata świetności ma daleko za sobą, żadnego obrazu nie sprzedał przez dekadę, jest zbyt oldschoolowy, żeby ścigać się ze sztuką nowoczesną. Żyje na kredyt u swojego przyjaciela, handlarza sztuką.
Bezpretensjonalna satyra na sztukę nowoczesną, uczciwość, popularność, przemijanie.
Uroczy, po włosku ciepły film, z przyjaźnią dwóch starszych mężczyzn na pierwszym planie.
Anarchiści, squot, przymiarka do zamachów i dziewczyna z porządnego domu. Prawdziwa historia, sama w sobie niewątpliwie interesująca.
Kilka dobrych scen, piękni ludzie, fatalny film. Czekałam i czekałam i czekałam. Wytrzymałam portretowanie środowiska anarchistycznego jako grupki egzaltowanych egotyków, Chociaż serce mnie bolało, a reżyserka sympatyzuje z ruchami.
Cała akcja nie wciąga, nie interesuje, jest banalna iw efekcie nudna, pomimo, że zdarzenia, które opowiada są poruszające, tzn mogłyby być.
Reżyserka mówiła, że to bardzo osobisty film i niestety zabrakło jej dystansu, opowiedziała coś co porusza jej serduszko, ale wyszedł jej film, który nie porusza. Zmarnowany temat.
Fińska wieś, chłopaki od lat grają metal, w pewnym momencie pojawia się marzenie, żeby zagrać na regularnym norweskim festiwalu.
Gruba komedia, grube żarty, obśmiałam się jak norka, ma wdzięk i kolor. Raczej turlałam się na pleckach do tej pory na samą myśl się uśmiecham. Wyróżnienie w konkursie Wolny Duch Warszawskiego Festiwalu Filmowego 2018, Nagroda Publiczności WFF 2018
O kibicach Ruchu Chorzów, ludzkim spojrzeniem (Franek twierdzi, że laurka, ja się nie zgadzam). Oglądamy ludzi dla których kibicowanie to religia, cel życia, jedyna rzecz, która w ich życiu błyszczy.
Na premierowe pokazy filmów na WFF przyjechali kibice z Chorzowa, eleganccy tak, że my się tak na własne śluby ubieramy. Po zakończeniu filmu skandowali nazwisko reżysera, na premierze była ich bardzo duża reprezentacja i owacje były na stojąco.
Dla mnie poruszająca sytuacja. Przychodzi taki człowiek, ogląda swoje życie, które zawsze za marne było uznawane, albo bandyckie, a dla większości niezauważalne. Tutaj widzi na ekranie, siebie, kolegów, takich jak on, pokazanych po ludzku, siedzą inni ludzie, ci normalni, ci z udanymi życiami bo maja czas i chęć na kulturę wyższą i śmieją się, interesują, doceniają, po filmie klaszczą, dyskutują, z sali na q&a pada prośba dziewczyny: „chciałabym usłyszeć teraz jak kibice patrzą na pana film”. To jest inteligentna, wielkomiejska dziewczyna i ją interesuje opinia kibiców. To jest absolutnie spotkanie ponad barierami.
Widziałam kibica, który przyszedł w bardzo eleganckim garniturze, potem przebrał się w krótkie spodenki. Na te dwie godziny. Czy ja się ubiorę ładnie na nowy film Zwagincewa, który jest moim bogiem? Założę mało wygodną marynarkę i skórzane buty? Nie, przyjdę w może ładniejszych adidasach,
W filmie oglądamy życie kibica, przestrzeń na której kibice Ruchu Chorzów wyrastają, działania policji (skóra cierpnie), zaklęte koło nienawiści, przekazywane z pokolenia na pokolenie. I to nienawiści żrącej wszystkie warstwy społeczne, tylko w przypadku lewicujących konsumentów mleka sojowego i vegańskich lunchy nie objawia się to demolowaniem miasta.
To co mnie uwodzi w postaciach kibiców pokazanych to integralność postaci, tam wszystko składa się do kupy.
W filmie jest absolutnie kultowa scena rozmowy o filmach, którą każdy powinien zobaczyć. I dużo dobrego śmiechu.
Reżyser na spotkaniu po filmie: „Po realizacji tego filmu kibiców przestałem się bać, ale policji nie”
Banksy maluje w Palestynie kilka prac, między innymi żołnierza, który sprawdza osiołkowi dokumenty. Wokół tej pracy powstaje oburzenie, że osiołek to Palestyńczycy i istnieje zagrożenie, że ktoś pracę zamaluje. Wtedy pojawia się cwaniaczek i postanawia ją ukraść, czyli wyciąć kawałek ściany. Osiołek i żołnierz rozmiarów naturalnych, więc jest to niezły kawałek betonu, a konkretnie 4 tony! :) Cały film jest dywagacją na temat czy wolno i czy powinno się zabierać ulicom street art, do kogo należy sztuka ulicy etc. Ciekawe, za długie, mielenie w kółko tego samego, że wolno, bo, albo, że nie wolno bo. Bardzo ładne wizualnie, trochę palestyńskiego rapu, też miło. I moja absolutnie ulubiona postać kolekcjonera sztuki, który robi wykład z tego co jest coś warte i że jak jakaś sztuka jest ładna, to to po prostu nie jest sztuka. I oprowadza nas po ulicy, gdzie po jednej stronie murale robione na zamówieniem z wplecioną kopią Banksego i komentuje: „tutaj widać jak posiadanie pieniędzy nie gwarantuje dobrego gustu”, a potem przechodzi na drugą stronę, gdzie jest śmietnik ulicznych tagów i mówi „i to jest żywe i tu jest sztuka” I w zasadzie to jest w filmie najładniejsze i wcale nie żałuję, że spojlerowałam bo obejrzeć i tak można :) Jest też ciekawa akcja protestu Blue, który nie chce żeby jego prace były sprzedawane, tego nie będę spojlerować :)
Filipiny, slumsy, lokalny szef dilerki zatrudnia praktycznie cała dzielnicę, w każdej szopie zwanej domem jest malutki warsztat do pakowania, ważenia, dzielenia metaamfetaminy. Rząd Filipin wypowiada wojnę handlarzom narkotyków. I tak największa mafia w tym kraju, uzbrojona po zęby z napisami Swat na kamizelkach kuloodpornych rusza do walki z mniejszymi i większymi dealerami w japonkach.
Korupcja w policji, bieda, bezwzględność, handel narkotykami, tak powszechny, że nikogo nie dziwi.
Świetne tempo, realizm, ciężar gatunkowy, wszystko dzieje się w dźwiękach miasta. Bardzo dobre
Reżyser ma na swoim koncie świetny film Mama Rosa (Ma’Rosa), który za chwilę też wrzucę :)
Węgry, kryminał, thriller, śledcza jest pogrążona w widowiskowej depresji i cierpi z powodu obezwładniających stanów lękowych. Trochę jak świetny serial z Netflixa, z kontekstem społecznym, piękne zdjęcia, klimatyczny i wiadomo, że na dużym ekranie lepiej :)
Meksyk, w czasie oglądania tego filmu 6 osób zostanie zabitych. Przemoc, korupcja, gwałt. Spotykamy dwie ofiary panującego systemu. On stracił syna w ulicznej strzelaninie, ona uciekła od męża kata. Pomagają sobie, dają sobie oparcie, próbują przetrwać i walczą o godność i sprawiedliwość. Walka z silnym, bezwzględnym systemem raczej nie daje dużych szans na wygraną.
Film z serii biedny, samotny, przyzwoity człowiek, próbuje nie utonąć bo trudno mówić o wygranej robaczka w piekle.
Bardzo dobry film, piękne obrazki, intensywny, nie jest odkrywczy, widziałam już te historie, ale poruszający i świetnie się go ogląda.
Meksyk 2018 Tytuł oryginalny: Ocho de cada diez Reżyseria: Sergio Umansky Brener Obejrzany na Warszawskim Festiwalu Filmowym 2018
Rosja, środek przepięknego lasu, drewniany dom, gospodarz w klatkach trzyma psy tresowane do polowań, lisy, używane jako przynęta do tresury psów, po ogrodzie chodzą bajkowe łosie. W małym domku mieszka chłopak, weterynarz, zdecydowanie lepiej dogaduje się ze zwierzętami. Od czegoś oczywiście w życiu ucieka. Kompletnie nie radzi sobie z ludźmi, są dla niego niezrozumiałą konstrukcją.
Jest coś pociągającego w dzikim, delikatnym, zakleszczonym chłopaku. Ciekawa jest ta miłość niemiłość do zwierząt starego gospodarza. Zderzenie z ekologami, którzy przyjechali ratować liski.
Francuska rodzina, śliczny domek, basenik w ogrodzie, dziewczynka tańczy w balecie, czuły tata, wstrętna matka, uroczy wujaszek, który lubi łaskotać małe dziewczynki.
Film jest psychoterapią reżyserki, ma zabawno lekka formułę, która na początku mnie drażniła, ale na tyle porusza, że lekka formuła podbija potem bolesność. Reżyserka gra w nim samą siebie, co ma swoje wady i zalety. Jest się w tym filmie do czego przyczepić, jest pewna drewnianość i potknięcia, ale jest wstrząsający. Pokazuje wszystko z czym spotkać się może molestowane dziecko. I cudowna dziewczynka.