Piękny melodramat z turkusowa suknią w tle. Maroko. Piękna, mądra, silna kobieta, która kocha ponad wszystko i jest gotowa do wielkich poświęceń. Niespełnione miłości w każdej konfiguracji. Mistrz i uczeń. Złamane serca, miłość, choroba.
Niezwykle uroczy jest ten film, pomimo, że gra na wysokim C bez przerwy. Mnie uwiódł i go pokochałam.
Reżyserka cudownego Lata 1993 znów patrzy z dziecięcej perspektywy, a każdym razie dziecięca perspektywa jest ważna. Wielopokoleniowa rodzina żyje z uprawy brzoskwiń, ale ceny hurtowe nie dają szansy na przetrwanie rolnikom z tej okolicy i bardziej opłaca się zaorać sad i postawić panele słoneczne. Trzy pokolenia nie znają innego życia niż sad. Co z nimi będzie? Nowoczesność, prawo wolnego rynku, opłacalność, jak to wszystko się ma do ludzi, którzy żyli brzoskwiniami, naturą? Brzoskwiniowe serce zostaje zdeptane.
Rodzina jest intensywna, kłócą się, ojciec nie docenia syna, ani nikogo, ciężko pracuje. Dzieci nie chcą, żeby rodzina się kłóciła, bo jak się wszyscy poobrażają, to nie można się razem bawić.
Bardzo wdzięczna, ludzka opowieść z katalońskiej prowincji.
Raj dziecięcy. Dwóch chłopców mieszka w cudownych okolicznościach przyrody, są nierozłączni, jeżdżą razem na rowerach, biegają po lesie, śpią w jednym łóżku, mają ciepłe rodziny, są bardzo bliskimi przyjaciółmi, bardzo bardzo bliskimi jak komentuje koleżanka z klasy. Wakacje kiedyś się kończą, a wtedy chłopcy idą do szkoły, czyli trafiają do systemu i grupy i o ile system toleruje chłopców, którzy są nierozłączni i delikatni, o tyle grupa rówieśnicza jest bezwzględna.
Koniec raju.
Delikatny, inteligentny, śliczny film o tolerancji, nietolerancji, o delikatności, o braku odporności, o dojrzewaniu.
"Girl" tego reżysera to był film, którym moja, wówczas 12 letnia! córeczka wkroczyła w filmową dorosłość, ku mojemu przerażeniu, a jej zachwytowi. No cóż, z Nowymi Horyzontami nie ma lekko.
Reżyser Ornitologa zdecydowanie mówi językiem, który mnie uwodzi. Najpierw kręcimy się wokół łoża na którym umiera starszy pan, potem siedzimy przy książęcym stole, potem lądujemy w remizie strażackiej, a potem na gejowskiej randce z wyraźną ekspozycją penisów o dwóch kolorach :) Troszkę też musicalujemy w nim. Trailer pokazuje jak jest, a jest bardzo dobrze :) Dowcipny, absurdalny, bezwstydny, jak to powiedział Maciek Ulewicz bezczelny film.
Bardzo czekałam na nowy film reżysera Nowego porządku i nie rozczarowałam się. Wciąż nie jest fanem bogaczy, przemocy i nędzy na którą skazana jest duża część meksykańskiego społeczeństwa, ale jest to tło historii intymnej. W bardzo interesujący sposób prowadzi historię mężczyzny, który zamiast jechać na pogrzeb matki, zostaje w obskurnym hotelu i miło spędza czas, siedząc na miejskiej plaży w Acapulco i pijąc piwo za piwem. Dużo osób pyta go "dlaczego", ale on nikomu nie odpowiada, po prostu jest. I jest mu przykro, i nie chciałby ich chyba ranić, ale oddala się w tempie ekspresowym.
Inteligentna historia o wycofaniu, o osamotnieniu, o nieprzynależności.
Transylwania, piękno straszna prowincja, mieszkają tam Rumuni i Węgrzy, Cyganów już przepędzili. Miejscowa fabryka pieczywa zatrudnia pracowników ze Sri Lanki. I tutaj następuje eksplozja gościnności.
O nacjonalizmie, o kapitalizmie, o ksenofobii. Historie intymne też, o tym kto tam został i dlaczego, kto tam wrócił i dlaczego. Jeden mały chłopiec nagle przestaje mówić. Trochę oglądamy rzeczywistość, trochę bajkę o wrogiej prowincji i niedźwiedziach, które Unia chce policzyć, a mieszkańcy wystrzelać.
Poprzednie filmy tego reżysera: 4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni, Za wzgórzami, Egzamin
Fajna para, Francuska i Hiszpan idą sobie do klubu na koncert, z najbliższymi przyjaciółmi. Są ładni, weseli, inteligentni. Tyle, że ten klub to Bataclan i mamy rok 2015.
Mądra, interesująca, uniwersalna opowieść o radzeniu obie z traumą, o wypełnianiu pustki o wyparciu, o tolerancji. Oczywiście mocny bo to była właśnie ta noc.
Meksykańska prowincja gdzie na potęgę znikają ludzie. Fabuła krąży wokół poszukiwania zaginionej dziewczyny. Jest tu zrozpaczona matka, policjantka, która chce dobrze, bogaci, którzy mają poczucie winy, biedni, którzy mają poczucie winy. Tygiel uwikłań, który nikomu nie pozwala wyjść z czystymi rękami. Bezwzględność, okrucieństwo i bardzo niska cena ludzkiego cierpienia i życia.
Spojrzenie kobiety z plakatu i jej postać kojarzy mi się z gosposią z Nowego porządku.
Brat i siostra tworzą taki cudowny, zgrany mikroklimat. Czują się ze sobą najlepiej. Idą do szkoły. W momencie włączenia do systemu edukacyjnego i dziecięcej społeczności raj się sypie. Trudno im się odnaleźć w grupie, która oczywiście nie jest tolerancyjna. Każda inność, chociażby taka, że chłopiec lubi bawić się z siostrą jest prześladowana. O swoją wolność trzeba walczyć.
Subtelny film, pięknie pokazany świat z poziomu dziecka. Proces przeistaczania się ofiary w oprawcę i wciąż pozostawania ofiarą. Delikatność vs system i grupa.
Dziadek i babcia z plemienia Quechua od lat żyją tak samo. Wstają rano, wypasają bydło, przynoszą wodę ze studni. Klimat się ociepla, woda wysycha, nikt nie dba o małą społeczność na tyle, żeby doprowadzić do nich wodę, noszą więc ja na plecach kilometrami. To nie jest łatwe dla staruszki i jej kaszlącego męża. Nie chcą wyprowadzić się do miasta. Chcą żyć do końca tak jak żyli do tej pory.
Piękny, uważny, skupiony film. Wprowadza nas w monotonię codziennego życia i piękno tej monotonii i życia z naturą. Harmonia codzienności kochającego się, wiekowego małżeństwa. Spokój, przestrzeń, powtarzalność, gesty. Jak piękny taniec synchroniczny.
Maria Garcia prowadzi firmę Dos Estaciones, produkuje wysokiej jakości tequilę. Trzyma interes twardą ręką, jest lokalnym bogaczem, ma gosposię i dobry samochód. Wszyscy chcą ją ugościć, zapraszają do zdjęć rodzinnych na urodzinach dzieci. Jest sama. Jej status społeczny powoduje, że odstaje od innych, jest otoczona ludźmi dużo biedniejszymi, zależnymi. Nie ma własnej rodziny, bo związek z mężczyzną nie jest czymś co by ją interesowało. Rzecz dzieje się w stanie Jalisco, który słynie z produkcji tequili, poza lokalna firmą w okolicy pojawia się zagraniczny kapitał.
Film jest niezwykle elegancki. Ma piękne kadry, ujęcia trwają dokładnie tyle ile powinny. O głównej bohaterce wiemy dokładnie tyle ile potrzebujemy. Sama agawa dostarcza wrażeń estetycznych, piękna fabryka i milcząca, samotna bohaterka.
Odessa, więzienie dla matek, które urodziły w więzieniu. Do trzeciego roku życia mogą opiekować się dziećmi na miejscu, potem muszą je oddać.
Film jest oparty na prawdziwych historiach więziennych. Jest opowiedziany w czysty sposób, bez ozdobników, takim historiom nie potrzeba żadnych ozdobników. Część obsady wygląda na naturszczyczki i to robi wrażenie.
O ciężkich kolejach losu kobiecego, o kobiecej solidarności, o nieobecnych mężczyznach.
Z tego filmu pochodzi najpiękniejszy cytat tego festiwalu. Z listu jednego z mężczyzn do skazanej: „Kocham Cię tak, że mój chuj za Tobą płacze”
Francja, lata 60te, surprise, surprise, aborcja jest nielegalna, wszyscy maczający w niej palce mogą trafić do więzienia. Kobiety studiujące bacznie obserwowane przez otoczenie, jak się ubierają, jak się zachowują, wszyscy patrzą im na ręce i dekolty. Wybitna studentka zachodzi w ciążę, co przekreśli jej przyszłość jako kobiety wykształconej. Nikomu nie może się przyznać, ale też sama sobie nie poradzi. W zasadzie thriller kobiecy, niby o przeszłości, a przecież jak wiadomo bardzo aktualny. Tyle, że wtedy nie było internetu, grup wsparcia, telefonów zaufania. Strach, samotność, ból, kobieca solidarność i nierówność społeczna, wciąż, wbrew pozorom, niewyrównana.
Ojciec, matka, syn, napięcie wewnątrz rodzinne sięga zenitu co pięć minut. Syn wydaje się być zestawem wszystkich psychicznych diagnoz o jakich można pomyśleć. Napięcie, wrzaski, przemoc. Takie powietrze wypełnia mieszkanie amerykańskiej rodziny. Na drodze chłopaka pojawia się ktoś, kto ma pieniądze, dzięki czemu może spełnić swoje marzenie, kupić dużo karabinów i wystrzelać dużo ludzi.
Jedna z największych strzelanin w historii świata. W ciągu 12 dni od tej strzelaniny zmieniono prawo w Australii, rząd przeznaczył ogromne środki na wykupienie broni od prywatnych posiadaczy. Wygląda świetnie, ale wg twórców filmu w tej chwili, w Australii jest w obiegu więcej broni niż w latach 90tych.
Bardzo dobry film, oczywiście zawsze fascynujący temat jak powstaje morderca masowy. Tutaj sytuacja jest klarowna, niedorozwinięty emocjonalnie i intelektualnie, głęboko zaburzony chłopak, napięta sytuacja rodzinna i powszechny dostęp do broni. Jego zaburzenia spychają go na margines każdej społeczności, czy grupy społecznej, nikt go nie chce, nikt z nim nie chce, a jest idealnym obiektem kpin, albo brutalnych żartów. Ten film męczy, bo ten dom męczy, aż chce się dobrnąć do tragicznego końca.
Donbas, początek wojny, separatyści, Rosjanie. Mężczyźni walczą, kobiety rodzą. Jedni budują, inni zrzucają bomby. Wszystko z perspektywy małej wsi i biednych ludzi, którzy po prostu chcieliby mieć w domu łazienkę.
Ten film, to kolejny wrzask antywojenny o prostym przekazie, przestań strzelać, postaw ścianę. W obliczu wojny w Ukrainie jest oczywiście pozycja obowiązkową. Dobry film, uważny, mądry.
Jak tak się ogląda kolejny film antywojenny, to powstaje myśl „a może byście panowie oddali prawa wyborcze na jakiś czas? Tak, dla wyrównania” ;)
Tytuł oryginalny: Клондайк
Reżyseria: Maryna Er Gorbach
język ukraiński, rosyjski, czeczeński, holenderski
Przechodzona gwiazda, opustoszały, nadmorski, włoski kurort. Wiatr i deszcz nad zamkniętą zjeżdżalnią w aqua parku. Śnieg leży na palmach. Pod drewnianymi domkami letniskowymi śpią uchodźcy, sylwetki bez twarzy, ciemne ubranie, plecak, kaptur, pozycja zmęczonego człowieka, który się boi. Śpią, albo się gapią.
W tym krajobrazie stuporu swoje muzeum ma Richy Bravo. Kowbojki, futra, pierścienie, farbowana plereza. Teraz chcą go oglądać tylko austriackie emerytki i kilku mężów, którzy jeszcze żyją. Tani sezon, tanie występy. Musi dorabiać dodatkowymi usługami seksualnymi, robi kobietom dobrze na ciele za pomocą orgazmów i na duszy za pomocą komplementów. „Jesteś piękna, jesteś boginią seksu, Twoja cipka jest najlepsza. Kocham Cię i nigdy Cię nie zapomnę” Zestaw obowiązkowy. On go daje każdej z pań, zaspokaja ich potrzeby. On potrzebuje pieniędzy bo musi pić na umór. Pojawia się ktoś kto potrzebuje od niego czegoś innego. Z tym kimś pojawia się ktoś kto też czegoś potrzebuje. W tle są ci, którzy bardzo czegoś potrzebują. Najbardziej? A wszyscy i tak najbardziej potrzebują mamy.
Bardzo dobry i poruszający Seidel. Patrzy na tą rzeczywistość, a my razem z nim. Jest jaka jest. Brzydka? Szkaradna? Żałosna? Ludzka.