Myje szyby, żona odeszła bo nie mógł jej dać tego czego potrzebowała, został z małym synkiem. Kocha go w najśliczniejszy sposób świata, rozpuścić się można. Winogrona obiera mu ze skórki i wyjmuje pestki. W taki sposób. Łyżkami chłopaków można jeść. Niestety nie może się nim zająć i musi znaleźć mu inną rodzinę.
Film jest delikatny, mądry, oczywiście poruszający.
Teheran, policja poluje na dealerów narkotyków. Popularne narkotyki to opium i heroina, crack był kiedyś. Wygarniają narkomanów z nieprawdopodobnych narkomańskich squatów, aresztowania idą w setki, przesłuchują, dostają nazwiska mniejszych dealerów, aresztują tych, idą wyżej. Widzimy dochodzenie, proces sądowniczy - odbywa się w pokoju na komisariacie, sędzia sam podejmuje decyzje. Za dealerkę jest kara śmierci. Wszystko odbywa się w hałasie, kłótniach, bazarowej atmosferze, krzykach, opierdalaniu wzajemnych, odgrażaniu się, płaczach.
Tempo jest szybkie, wydaje się, że nikt w tym filmie nie śpi, ciagle gdzieś pędzą, gonia, krzyczą, przepełnione cele, bajzel organizacyjny. Nędza i przepych tych wysoko w hierarchii przestępczej.
„Sierra Nevada” meets „Czasem słońce, czasem deszcz” i rozdzierający ludzki dramat. I rosnąca z roku na rok liczba uzależnionych. Niesamowite przeskoki z grubych żartów do poruszających scen dramatycznych.
Hit kasowy w Iranie, nagroda publiczności na festiwalu w Teheranie.
Świetny film, prawdopodobnie najlepszy jaki widziałam na tym festiwalu.
Fińska wieś, chłopaki od lat grają metal, w pewnym momencie pojawia się marzenie, żeby zagrać na regularnym norweskim festiwalu.
Gruba komedia, grube żarty, obśmiałam się jak norka, ma wdzięk i kolor. Raczej turlałam się na pleckach do tej pory na samą myśl się uśmiecham. Wyróżnienie w konkursie Wolny Duch Warszawskiego Festiwalu Filmowego 2018, Nagroda Publiczności WFF 2018
Policjant za karę obsługuje alarmową policyjną linię telefoniczną. Musi reagować na wezwania, jedne bardziej inne mniej istotne. Na marginesie toczy wewnętrzne boje związane z wykroczeniem jakiego się dopuścił i czekającą go sprawą sądową. W zasadzie widzimy tylko jego i pokój centrali, a potem, jak sytuacja się zagęszcza, malutkie odosobnione pomieszczenie w którym próbuje uratować kobietę przez telefon.
Świetny thriller, przypomina mi Locke (kto nie widział musi, nadaje się na mały ekran), trzymający w napięciu, hipnotyzujący wręcz.
I znowu moja ulubiona formuła, praktycznie jeden aktor, jedna sceneria, żadnych fajerwerków i moc.