9 świątyń to piękne, tajskie, kino drogi z przystankami w świątyniach buddyjskich.
Mama Saluay zgodnie z przepowiednią może umrzeć przed swoimi urodzinami, ale jeśli rodzina pojedzie razem z nią zbierać zasługi do 9 świątyń, bo 9 to szczęśliwa cyfra, to zły los może się odwrócić. Podróż jest nieśpieszna, po drodze rodzina ze sobą rozmawia. Jak to w rodzinie, pod przykrywką gotują się konflikty, tylko w tajskim wykonaniu, czyli ledwo spod tej pokrywki wystają. Kolejne przystanki przynoszą ukojenie, czasem dobre rady w łagodnej, buddyjskiej atmosferze, ale tutaj, tak jak w rodzinie nic nie jest idealne. W rodzinie są tacy, którzy są blisko tradycji, tacy, którzy wyjechali do Europy, więc już są inni, tacy, którzy powoli się do wyjazdu szykują.
Ponieważ jedną nóżką jestem w Tajlandii to mnie bardziej poruszał. Tęskno mi się zrobiło za tym unikalnym ludzkim spokojem. Buddyjski klimat kładł mi się miękko na codziennej spince.
Polecam, warto przejechać się vanem z rodziną Sirikritichai.
Reżyseria: Sompot Chidgasornpongse
Tajlandia 2026
Obejrzałam na Nowych Horyzontach 2026


