Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tajlandia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tajlandia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 lipca 2026

9 świątyń w drodze do nieba [Nowe Horyzonty 2026]

 


9 świątyń to piękne, tajskie, kino drogi z przystankami w świątyniach buddyjskich.

Mama Saluay zgodnie z przepowiednią może umrzeć przed swoimi urodzinami, ale jeśli rodzina pojedzie razem z nią zbierać zasługi do 9 świątyń, bo 9 to szczęśliwa cyfra, to zły los może się odwrócić. Podróż jest nieśpieszna, po drodze rodzina ze sobą rozmawia. Jak to w rodzinie, pod przykrywką gotują się konflikty, tylko w tajskim wykonaniu, czyli ledwo spod tej pokrywki wystają. Kolejne przystanki przynoszą ukojenie, czasem dobre rady w łagodnej, buddyjskiej atmosferze, ale tutaj, tak jak w rodzinie nic nie jest idealne. W rodzinie są tacy, którzy są blisko tradycji, tacy, którzy wyjechali do Europy, więc już są inni, tacy, którzy powoli się do wyjazdu szykują.


Ponieważ jedną nóżką jestem w Tajlandii to mnie bardziej poruszał. Tęskno mi się zrobiło za tym unikalnym ludzkim spokojem. Buddyjski klimat kładł mi się miękko na codziennej spince.


Polecam, warto przejechać się vanem z rodziną Sirikritichai.




Reżyseria: 

Tajlandia 2026


                                    Obejrzałam na Nowych Horyzontach 2026






niedziela, 20 października 2019

Na powierzchni [WFF 2019]


Kambodża, 14-letni chłopiec żyje ze swoją, wielodzietną rodziną, miska ryżu i ciężka praca na polach ryżowych, to jego życie. Szuka czegoś lepszego. Nie ma pieniędzy, żeby „kupić” sobie lepszą pracę w fabryce i zostaje sprzedany jako niewolnicza siła robocza na tajski kuter. Traktowani jak niewolnicy, torturowani, zabijani. Pozbawieni papierów, sprzedani za granicę, ślad po nich nie zostanie.

Świetnie zrealizowana, potworna historia.

Nagroda Jury Ekumenicznego w Berlinie: „artystyczny apel do działania, ukazujący niedostrzegane naruszanie praw człowieka”



Tytuł oryginalny: Buoyancy
Reżyseria: Rodd Rathjen
Australia, 2019
język khmerski, tajski


Obejrzane na Warszawskim Festiwalu Filmowym 2019

niedziela, 14 października 2018

Diabeł morski [WFF]



Rybak, Tajlandia, w mrocznym, tajemniczym lesie znajduje ciało, które jeszcze oddycha, przywleka je do domu, opatruje rany, podaje kroplówkę (ładna scena:), karmi, wszystko odbywa się w milczeniu lub monologu rybaka, ciało ma się coraz lepiej, ale nie mówi. Rybak nadaje mu imię i żyją sobie we dwóch. Potem Rybak znika i ciało zaczyna żyć jego życiem.

Film upamiętnia uchodźców Rohingya, którzy zginęli w morzu lub zostali wymordowani. ONZ uznał ich za jedną z najbardziej prześladowanych nacji na świecie.

Niewątpliwie grób zbiorowy z którego Rybak wygrzebał ciało jest pięknym obrazkiem, życie obu mężczyzn odrobinę przypominało mi Tsai Ming Lianga, ale już dyskotekowa kula powtarzająca się jako element magii i diabli wiedza czego drażniła moje zmysły. Moje wrażenia są so so.

Jest zdecydowanie nowo horyzontowo, i znowu to we Wrocławiu film lepiej by się odnalazł, w Wenecji podobał się bardzo.


Tajlandia, Chiny, Francja 2018
Tytuł oryginalny: Kraben rāhu/ Manta Ray
Reżyseria: Phuttiphong Aroonpheng


Obejrzany na Warszawskim Festiwalu Filmowym 2018