sobota, 31 października 2026

EVERYTIME


 O śmierci, o stracie, o tym jak się z nią żyje. Temat klasyka, ale "Everytime" jest inny niż wszystkie. Sama śmierć jest cicha, oglądamy ją z dystansu, we wschodzącym słońcu, przez mgiełkę MDMA. Osierocona rodzina. Widzimy ją dopiero wtedy kiedy w żałobę wkracza normalność. Nie oglądamy szoku, pierwszej rozpaczy, pogrzebu. Spacer na grób, jeden z wielu. Jest ich troje, każde stara się przetrwać inaczej. Razem, osobno, rozmawiają, albo nic nie mówią, starają się o niej zapomnieć, albo ją przywołać. Uciec w świat wyobraźni, bo nie można udźwignąć rzeczywistości. Ten film zostawia bardzo dużo przestrzeni, nie domyka, nie podsumowuje, krąży między rzeczywistością, a fantazją, miesza czas, a może nie miesza. Majstersztyk.



Reżyseria: Sandra Wollner

Berlin 2026


Nowe Horyzonty o "Everytime"

poniedziałek, 26 października 2026

Pieśni lasu [DOCS AGAINST GRAVITY 2026]

 

„Pieśni lasu” tylko do kina.


Gaśnie światło i wszystko zwalnia. Jesteśmy w starym lesie, cisza, wilgoć, miękkość mchu, słychać ptaki, skrzypienie gałęzi. Miękkie futro rysia, lekkość jeleni. Magia.


Trzech mężczyzn, dziadek, ojciec i syn. „Kandydaci śmierci”, nie kręcą horrorów, tylko obserwują zwierzęta. Rozmawiają. Oglądamy dobre męskie relacje, co nie jest częstym wątkiem filmowym.


W tym filmie bohaterami są las, zwierzęta, cierpliwość i uważność.


Człowiek jako obserwator oddający naturze prowadzenie. Nie ingeruje, tylko w milczeniu patrzy i słucha. Vincent Munier jest synem człowieka, który obserwuje ten las przez całe swoje życie. Materiały do filmu zbierał przez 10 lat. I to tempo, a raczej zwolnienie z tempa, w którym żyjemy, czuć w tym filmie.


Jeżeli coś jest magią kina, to właśnie ten film.



Tytuł oryginalny: „Le chant des forêts”

Reżyseria: Vincent Munier

Francja 2025


Wywiad z reżyserem:

https://www.tygodnikpowszechny.pl/vincent-munier-zdlawilismy-w-sobie-umiejetnosc-zachwycania-sie-zyciem?utm_source=chatgpt.com


Obejrzałam na Millenium Docs Against Gravity 2026



sobota, 24 października 2026

Warszawski Festiwal Filmowy 2026 - podsumowanie

 

 

10 dni kina, czasem słońce, czasem mgła, 35 filmów, 17 takich, które chcę polecić


„Gradiva”, reż. Marine Atlan - za moment wchodzi do kin, wybitny film. Klasowa wycieczka do Neapolu. Mała społeczność, a w niej wszystkie ludzkie szczęścia i nieszczęścia, wzajemne oddziaływanie z Wezuwiuszem i antykiem w tle. Protesty młodzieży we Francji współgrają z tym co oglądamy.


„Everytime”, reż. Sandra Wollner - już w kinach i tylko do kina, koniecznie. strata, żałoba, rozpacz. Film cichy, spokojny, spacer po ludziach, którzy próbują żyć z raną najgłębszą z możliwych.



„Sorry for the Genocide”, polski tytuł „Tymczasem w Namibii”, reż. Jonas Spriestersbach - o ludobójstwie, którego dopuścili się Niemcy na początku  ubiegłego wieku na terenie obecnej Namibii. Niemieccy turyści zwiedzający Namibię, mniejszość niemiecka w Namibii. Koniecznie.



Dwa filmy prawie o tirach :)


„Na poboczu”, reż. Francisco Marise - dokument o kierowczyniach, kierowcach parkujących na poboczach argentyńskich dróg. Bardzo klimatyczny film, intymne sytuacje, rozmowy, trochę smutku i radości. Bardzo.


„Flesh and Fuel”, reż. Pierre Le Gall - romantyczna gejowska historia w tirze. Wciąga, robi dobrze, interesuje, świetnie zagrana. 



„Witajcie w Hope”,reż. Na Hong-jin - wycieczka poza moją strefę komfortu. NIGDY nie oglądałam koreańskiego horroru science fiction, nigdy mi to nawet nie przyszło do głowy. Film typu nowohoryzontowe Nocne Szaleństwo. Bawiłam się świetnie, ludzie byli głupi, potwory piękne i mądre. Nie może być lepiej.



Dwa dokumenty o przyzwoitych ludziach, którzy robią dobro:


„Pęknięcie”, reż. Keren Kraizer - dokument, pamiętnik z kilku lat życia Keren, izraelskiej reżyserki, performerki, aktywistki. Jako 20-latka opuszcza Izrael, po 8 latach wraca do miejsca, którego nie akceptuje, ale jest jej. Protestuje przeciw Netanjahu, jest wolontariuszką, pomaga palestyńskim rodzinom na Zachodnim Brzegu. Należy do tej maluteńkiej grupy izraelskich bohaterek i bohaterów.


„Tam, gdzie kończy się mur”, reż. Laurentia Genske - jest takie miejsce, gdzie mur dzielący Meksyk i USA się kończy i tam uchodźcy przechodzą na amerykańską stronę w poszukiwaniu lepszego życia. Część z nich decyduje iść przez pustynię i próbować żyć na czarno, część decyduje się składać o azyl. Po amerykańskiej stronie czekają na nich ludzie z namiotami, ciepłym piciem i jedzeniem, dobrym słowem i radami jak składać o azyl, co robić. Takie Podlasie, tylko pogranicznicy mniej brutalni.



Azjatyckie historie:


„Słonie we mgle”, reż. Abinash Bikram Shah - Nepal, mała wioska często nawiedzana przez dzikie słonie. Jest w niej grupa kobiet, która tworzy społeczność, w której zasadą jest wstrzemięźliwość seksualna. Z czasem okazuje się, że nie urodziły się z waginami, co powoduje zwarcia z pozostałą częścią wioski.


„Kwartet z Suzhou” , reż. Cai Chengjie - Chiny, w tym filmie forma robi robotę. Ekran podzielony jest na cztery paski, w każdym z nich śledzimy inną historię. Historie nie są niczym szczególnym ale zabawa obrazem uwodzi. Piękne lokacje, pora deszczowa.




W tych trzech filmach napaść Rosji na Ukrainę, była tym co na odległość …(nie wiem jak to sformułować) zrzuca granat przerywając tok życia, czy tok spraw


„Minotaur” - Rosja, wyczekany Zwagincew, którego kocham nad życie. I oczywiście w tym filmie wciąż jest to co kocham, ale jest też niestety dużo wątków, scen, których nie lubię, nie akceptuję, rozczarowały mnie. Oczywiście to wciąż bardzo dobry film, ale mnie zostawił niezadowoloną.


„Czarna kasa, białe noce”, reż. Kristina Grozeva i Petar Valchanov - Bułgaria. Urocze małżeństwo, tuż przed emeryturą, pielęgniarka i zawiadowca stacji, biorą łapówki i wkładają do metalowej puszki. Zbierają na spełnienie jej marzenia, czyli białe noce. Kupują wycieczkę, pakują walizki, ale Rosja najeżdża Ukrainę.


„Jak wziąć rozwód podczas wojny”, reż. Andrius Blaževičius - Litwa, rozpada się małżeństwo, naturalną koleją rzeczy byłby rozwód, ale wojna wpływa na wszystko, uchodźcy z Ukrainy, kontrakty z rosyjskimi firmami, wojna tuż za ścianą. 



Dwa filmy z zadufanymi w sobie mężczyznami na pierwszym planie:


„Heysel 85”, reż. Teodora Ana Mihai - Bruksela 1985 rok, finał Pucharu Europy. Bohaterowie: burmistrz, zapijaczony dziad dobrze osadzony na swoim stanowisku, Marie, rzeczniczka prasowa burmistrza Brukseli, profesjonalna, ale kobieta w latach 80, więc nikt się z nią nie liczy, masa oficjeli z różnych stron, sami mężczyźni, mecz w którym sprzedano za dużo biletów, nie zabezpieczono odpowiednio ochrony i stadion, stary, nieremontowany. Film opiera się na prawdziwej, dramatycznej historii meczu pomiędzy Juventusem a Liverpoolem.


„Natura miłości”, reż. Rodrigo Sorogoyen - Hiszpania. Zadufany w sobie przemocowy ojciec i reżyser, po latach spotyka się z córką, którą porzucił na rzecz nowego idealnego życia z blond żona i dwojgiem blond dzieci. Piękne spektrum przemocowca w relacjach z ludźmi i na planie filmowym. 



Dwa filmy o małych dziewczynkach:


„Look Back”, reż. Hirokazu Kore-eda - Japonia, o przyjaźni dwóch dziewczynek, o mandze, o tym co by było gdyby. Cukierkowe w uroczy sposób.


„Josephine”, reż. Beth de Araújo - USA, dziewczynka ma 8 lat i żyje w kulcie sportu i walki z ciałem, tata sportowiec, mama baletnica. Jest świadkiem napaści i gwałtu. Cała historia o tym jak sobie z tym radzi rodzina, otoczenie, ofiara zgwałcona i ofiara tej sceny, czyli Josephine. 



piątek, 23 października 2026

NAZA


 

NAZA to przewidywana liczba cywilów, którzy zginą w ataku na konkretny cel.

Każdy powinien ten film obejrzeć, nie, że za ciężki, nie dla mnie, może kiedyś. Z ludzkiej przyzwoitości, czy jak zwał, tak zwał. 80 minut, 24 izraelskich wojskowych, oficerów wywiadu.

O tym, czy można słuchać wszystkich rozmów telefonicznych, czytać wszystkie wiadomości i słuchać co dzieje się w domach. Czego słucha żołnierz zanim wystrzeli pocisk i po wystrzeleniu.

O tym jak AI ustala kto jest członkiem Hamasu, czy jest nim np. piekarz, który ma piekarnię niedaleko jego siedziby?

Czy istnieje liczba NAZA, która jest za wysoka, żeby zaatakować?

Co myślisz jak zabijasz?

To jest misja / to jak gra / samoobrona / nie mogę inaczej / ktoś inny podjął decyzję / ja tylko ustaliłem cel / jestem tylko elementem systemu / jakbym ja tego nie zrobił, zrobił by to ktoś inny

Tyle o filmie, a teraz jak o tym jak odzywają się nożyce, czyli reakcja rządu Izraela na film:

Minister kultury żąda odebrania obywatelstwa izraelskiego reżyserowi i reżyserce filmu. Oskarżył ich o zdradę państwa. Netanjahu zapowiada ustawę umożliwiającą odbieranie obywatelstwa osobom zniesławiającym izraelskich żołnierzy. Żąda ustalenia tożsamości osób występujących w filmie i ścigania ich za szkodzenie interesom i bezpieczeństwu Izraela.

Po filmie spotkanie z Markiem Matusiakiem, analitykiem Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW), koordynatorem projektu „Izrael i Zatoka”. 

Odpowiadał na pytania: „Jak to możliwe, że naród, który przeżył Holokaust….”, „Czy w Izraelu istnieje opozycja, która protestuje przeciwko zabijaniu Palestyńczyków?” „Czy ortodoksyjni Żydzi w Nowym Jorku protestujący przeciwko okupacji Gazy to znacząca grupa?” Ponieważ nie mogę zacytować dokładnie odpowiedzi, a Marek Matusiak mówi fascynująco, poniżej wywiady z nim:

https://www.youtube.com/watch?v=dApGz618azU

https://www.rp.pl/polityka/art43433021-marek-matusiak-ogromna-czesc-izraelczykow-nie-uwaza-ze-w-gazie-sa-niewinni-ludzie?

https://www.polskieradio.pl/dwojka/audycje/polaczenie-miedzynarodowe,11107

https://kulturaliberalna.pl/2025/03/04/jak-myslec-o-izraelu-czyli-o-znaczeniu-dystynkcji/


Yuval Abraham i Rachel Szor o filmie:


Reżyseria: Yuval Abraham i Rachel Szor

Tel Awiw, 2026






niedziela, 9 sierpnia 2026

"Dziennik panny służącej" [Nowe Horyzonty 2026]

 

Gianina, jak 25% rumuńskiego społeczeństwa pracuje za granicą. Jest połączeniem niani, sprzątaczki i kucharki u inteligentnej i stylowej francuskiej pary. Już zakres jej obowiązków to niewolnictwo jak się patrzy. Państwo upajają się swoją fajnością w stosunku do gosposi wynajduje jej coraz to nowsze zadania, jak np udział w przedtkwieniu teatralnym wystawianym przez studentów. Również uroczych, bo obsadzają w swoich sztukach emigrantów. To tyle po francuskiej stronie, a po rumuńskiej córka Gianiny Maria, jak wiele dzieci z Rumunii, Ukrainy, Polski, widzą swoje mamy głównie na rozmowach video podczas gdy one pracują za granicą, a w domu pokazują się raz na kilka miesięcy. Córką Gianiny zajmuje się babcia, która nie nadąża. Maria nie znosi rozłąki i wszystkie prezenty świata jej nie przekonują.


Gianina grzecznie robi co od niej chcą, ale co jakiś czas ciśnie im brutalnie korzystając z tego, że rumuńskich bluzgów nikt nie zrozumie.


O wyzysku w białych rękawiczkach bez opierdalania się, jak to Radu Jude. I diss na fraculów, pojazd po francuzach - to zawsze zabawne.


Mam kompletny crash na „Porno” i „koniec świata”, na dziennik sluzacej już nie, ale to był dobry seans i koniecznie obejrzeć należy




Tytuł oryginalny: Le journal d'une femme de chambre

Reżyseria: Radu Jude

Rumunia, Francja, 2026

Obejrzałam na Nowych Horyzontach 2026





"Źródło życia" [Nowe Horyzonty 2026]

 


Czechosłowacja, lata 80. Ingrid jest ginekolożką, próbuje przebić się przez męski mur i zostać ordynatorką. Jednym z jej obowiązków jest sterylizacja Romek. Uważa, że w ten sposób im pomaga. One do końca nie rozumieją o co w tym chodzi, ale wiedzą, że rząd płaci im za sterylizację, a Romowie są biedni.


Ingrid zaprzyjaźnia się z Agatą, która nosi w sobie tajemnice, a jej marzeniem jest wyjść za swojego chłopaka i dostać prawo jazdy. 


Dwie kobiety w historii w której kobiety traktuje się jak ludzi zdecydowanie niższej kategorii. Przez rodziny jako kobyłkę rozpłodowa, przez system jako bezwolną brudaskę, której można podciąć jajniki bez większych wyjaśnień.


Bardzo ładny film, za dużo ładnego do tak brudnej historii. 


Płatne sterylizacje, bez świadomej zgody, czasami przy okazji cesarskiego cięcia wykonywano w Czechosłowacji głównie w latach 70 i 80, ale tez czasem w latach 90. Późniejszą czeska ustawa odszkodowawczą objęła osoby bezprawnie wysterylizowane w okresie 1966-2012




Tytuł oryginalny: Prameň,

Reżyseria: Ivan Ostrochovský

Słowacja, Czechy, Węgry, 2026

Obejrzałam na Nowych Horyzontach 2026

"Życie snem" [Nowe Horyzonty 2026]


To jest świetny film, ale dla mnie to nie jest nokaut nowohoryzontowy. Veska jest archeolożką, kopie we wsi Matochina , w Bułgari przy granicy z Turcją i Grecją. Naokoło bieda z nędza poza kilkoma bandziorkami, którzy się dorobili. Z każdego konta wyzierają smutne efekty transformacji na bułgarskiej prowincji. Veska jest kobietą po 50, pochodzi z tej okolicy, Wróciła po latach robić wykopaliska, ale też chyba przyjrzeć się swojej przeszłości. Veska jest zamknięta, nieopowiedziana, nieustraszona, samotna.
Ten film jest utkany z nieopowiedzianych historii, obrazków, ludzi. Uwodząca przypowieść o życiu, które mija jak sen.

Rana Radera, odtwórczyni głównej roli nie jest zawodową aktorką. Przed zdjęciami spędziła dwa miesiące z archeologami. Większość obsady to naturszczycy, a scenariusz nie był zamknięty. Dialogi powstawały pomiędzy reżyserką, a aktorkami i aktorami.

Producentką filmu jest Maren Ade, reżyserka Toni Erdmann, jednego z moich ukochanych filmów o samotnej kobiecie.





Tytuł oryginalny: "Das geträumte Abenteuer"
Reżyseria: Valeska Grisebach
Bułgaria, Niemcy 2026
Obejrzałam na Nowych Horyzontach 2026

Lionel [Nowe Horyzonty 2026]




Lionel, syn jest podziarany, delikatny, nosi  w sobie smutki i lęki, świat nie jest dla niego łatwy. Mamy już nie ma, a ojciec, również Lionel, jest zadufany w sobie, mocno odjechany, wchodzi w zbędne konflikty na każdym kroku. Nieznośna, dusząca innych osoba. Wsiadają do samochodu i jadą do Francji, do siostry, która lata temu uciekła od rodziny i prowadzi uporządkowane życie. Razem mają wysypać prochy wuja.


Road trip w którym się kotłuje. Lionel, syn próbuje przetrwać pomiędzy zasadniczą siostrą, a pierdolniętym ojcem.


Cudny film, o osamotnieniu, o wrażliwości  o szukaniu ciepła i rozpaczliwych próbach znalezienia .


Co najważniejsze, w filmie widzimy prawdziwą rodzinę, scenariusz powstał na podstawie ich historii. Reżyser przyjaźnił się z Lionelem synem, stąd znał jego historię. Bohaterowie nigdy nie widzieli scenariusza, reżyser stawiał ich w sytuacjach, a oni robili z nimi co chcieli. Nagrywali film chronologicznie co pozwalało na naturalny przebieg całego procesu.


Kolejny film w którym historia rośnie z prawdy, zachowania i rozmowy są naturalne. Uwielbiam taką formułę i podziwiam reżyserki i reżyserów, którzy dźwigają taką formułę.



Reżyseria: Carlos Saiz Espín

Hiszpania 2025


Obejrzałam na Nowych Horyzontach 2026

niedziela, 2 sierpnia 2026

Podwójna wolność [Nowe Horyzonty 2026]

 


Z tym filmem mam związaną historię sentymentalną. 21 lat temu siedziałam sobie na pierwszym filmie nowohoryzontowym w Cieszynie. Nie wynaleziono jeszcze wtedy klimatyzacji, ale sala była piękna i oglądałam film w którym mężczyzna wychodzi z więzienia i gdzieś zmierza. Płynie łódką przez mokradła, z nikim nie rozmawia, bo nie ma z kim. Sala wpada w lekki letarg, ale bardzo ujmujący. Niestety po drodze mężczyzna zarzyna kozę i stawia publiczność na siedzące baczność. To było „Los muertos”. Później znawcy mówili mi, że koniecznie muszę obejrzeć wcześniejszy film Alonso, w którym widzimy drwala, który rąbie drzewa i tyle. Nie obejrzałam, zapomniałam o temacie, moja pamięć do nazwisk i tytułów to żałość.


To było wtedy, w 2005, teraz mamy 2026. Siedzę na filmie, drwal rąbie drzewo, a ja myślę sobie o tej polecajce sprzed wieków. Przy filmowej rozmowie z moimi tegorocznymi roommatami, ja wyciągam tę kombatancką historię o łódce i kozie i jeden z nich uświadamia mi, że „Podwójna wolność” to też Lisandro Alonso. Taka klamra, taka radość, takich mądrych ludzi spotykam na swojej drodze :)


A „Podwójna wolność” to magiczny film. Misael - bohater i aktor jest drwalem w życiu i filmie. Mieszka na odludziu z psem, który czasem przychodzi, a czasem korzysta z wolności. Bardzo rzadko z kimś rozmawia. Rąbie drzewa, robi sobie kolację, dzieli się nią z psem. Jest on, pies, krowa, drzewa i czasami szef. Zdecydowanie wolność. W pewnym momencie musi zaopiekować się chorą psychicznie siostrą, która spędziła 15 lat zamknięta w tzw szpitalu psychiatrycznym. Siostra lubi podlewać kwiatki i kocha pociągi, więc kiedy może ucieka na stację i czeka. Brat nie ma ogrodzenia, więc może uciekać kiedy chce. Jak dla mnie to jest już trzecia wolność w tym filmie.



Tytuł oryginalny: La libertad doble
Reżyseria: Lisandro Alonso
Argentyna 2026

Obejrzałam na Nowych Horyzontach 2026





Nowe Horyzonty 2026 - podsumowanie

 


Zakończyłam moje 21 Nowe Horyzonty wypełniona radością i filmami. Mam kilka postanowień na kolejny rok. Tylko 4 filmy dziennie, żadnych, które wejdą do dystrybucji, chyba, że będzie to Jude, Zwagincew, Dupieux albo Dumont :)

Tak to u mnie wygląda w kolejności dobra filmowego:

Barrio Triste!


Urlop bezpłatny

MACDO

Włosy, papier, woda

Miejsca obiecane

Kroniki oblężenia

Cała reszta to szum

9 świątyń w drodze do nieba

Nawet Bóg nie pomoże

Miejsca obiecane

Podwójna wolność

Kroniki oblężenia

Życie snem

Przygotowania do rewolucji


Muchy

Powrót do domu

Źródło życia

Czerwone skały

Dziennik panny służącej

Otwarte niebo

Najsamotniejszy człowiek na świecie

Wstyd i pieniądze

Sześć miesięcy w niebieskim i różowym budynku

Lionel

Dao

Aspen


Tchórz 

Źródło życia

Wczoraj nikt nie zmrużył oka

Moja semba

Żółte listy

Fiord

Nasza Ziemia

La Perra

Pieśni zapomnianych drzew

Rzeczny pociąg


Dziewięć miesięcy

Historie równoległe

Kamienie szlachetne

Aro berria

Gąska

Jak przycinać róże

Pływacy

Śmierć nie ma pana