Barrio triste to dzielnica Medellin, skrajna bieda. Banda młodych chłopaków, pozostawionych sobie samym, jak stado bezdomnych psów. Zawsze czujni, bo naokoło porwania, śmierć. Trzymają się razem, bo chociaż trochę bezpieczniej. Na dzień dobry agresywni, bójki, wrzaski, pistolety, jak poskrobać rozpacz i łzy samotnego dziecka.
Reżyser biega z/za nimi z kamerą, między ruderami zwanymi domami, czasem kompletna degrengolada, czasem dziewczynki w odświętnych sukienkach. Życie. Potem życie przechodzi w mroczny sen, ale dalej biegiem przez el barrio. A czasem, w zwyczajnym pokoju osobiste rozmowy z chłopakami. I wtedy oręż twardziela spada i serce się rozpada na milion kawałeczków.
Ten film wciąga, hipnotyzuje, boli, topi w najlepszym sountracku.
Casting uliczny trwał cztery miesiące, Medellin, skateparki i wszystkie inne miejsca spotkań. Stillz nakręcił film w pięć dni w Barrio Paraíso. Medellin to miejsce z którego rodzina Stillza uciekła przed porwaniami i morderstwami, więc to bardzo bliska mu historia. Nie miał scenariusza, bohaterowie dostawali tylko wskazówki, a potem robili z nimi co chcieli.
Absolutny sztos, zdecydowanie do kina.
Reżyseria: Stillz
Kolumbia, 2025

