Jennifer jest biała, bogata, ma amerykański paszport, Fernando jest Latynosem, baletmistrzem, ma paszport meksykański. Ona starsza, elegancka, sztywna, on młody, piękny, energetyczny. Romansują, to ona rozdaje karty, albo kończy partię, tak jak jej pasuje do życia kobiety uprzywilejowanej i ograniczonej konwenansami. Co będzie jeśli on przejmie inicjatywę?
Ta relacja jest mikroświatem w którym idealnie widać dokąd prowadzi tak podzielony świat, skąd bierze się nienawiść i przemoc. Po seansie przyszła mi do głowy Gaza.
Tymoteusz wraca na wakacje z Warszawy do swojego blokowiska. W Warszawie jest zdolnym pianistą, u siebie jest mniej lub bardziej ziomkiem. Wraca do brata, który też gra, ale odkąd nie dostał się na Akademię prawie wcale. Piwko, blanciki, kebab u Araba, dziewczyny, gadki z ziomkami, czasem jakaś awanturka, czasem jakiś freestyle. Żyć nie umierać, no, chyba, że jest jakiś ostry zakręt. Ta historia jest o wszystkim, o nakręcającym się kole nienawiści i łatwych do przewidzenia efektach, o ucieczce od korzeni i o powrotach. O przemocy i o tym jak ofiara w sprawcę i odwrotnie. O tym, że każdy ma swoją historię i ona często boli. O tożsamości, gdzie ją znaleźć, jak ją zbudować. O osobności i jak trudno z niej wyjść i co trzeba poświęcić. O wszystkim tam jest, ale najmocniejszą cechą tego filmu jest autentyczność, która dla mnie jest najważniejszą cechą każdego filmu, temu filmowi wierzę, daje mu się ponieść z przyjemnością, bo jest prawdziwy. Duża jego część to freestyle występujących tam ludzi wokół historii, którą chciał pokazać reżyser. Tymoteusz faktycznie jest wybitnym pianistą, więc muzyka poważna przeplata się tu z ulicznym hip-hopem, ale żadna muzyka nie jest tu tłem, ona jest jednym z bohaterów filmu. Jego brat jest prawdziwym bratem, też jest pianistą. A historia o ojcu na balkonie jest prawdziwa i serce pęka. Po obejrzeniu filmu warto przeczytać jakiś wywiad z reżyserem o sposobie realizacji filmu, skąd bohaterowie, skąd historia,
Chleb i sól to nie blokowiskowy reportaż, to zgrabna i poruszająca filmowa podróż. Ogromna przyjemność, nie dziwię się masie nagród, które zebrała.
Reżyseria: Damian Kocur
Polska 2022
język polski
Obejrzane w kinie Muranów w urodziny mojej mamy :)
Meksyk, w czasie oglądania tego filmu 6 osób zostanie zabitych. Przemoc, korupcja, gwałt. Spotykamy dwie ofiary panującego systemu. On stracił syna w ulicznej strzelaninie, ona uciekła od męża kata. Pomagają sobie, dają sobie oparcie, próbują przetrwać i walczą o godność i sprawiedliwość. Walka z silnym, bezwzględnym systemem raczej nie daje dużych szans na wygraną.
Film z serii biedny, samotny, przyzwoity człowiek, próbuje nie utonąć bo trudno mówić o wygranej robaczka w piekle.
Bardzo dobry film, piękne obrazki, intensywny, nie jest odkrywczy, widziałam już te historie, ale poruszający i świetnie się go ogląda.
Meksyk 2018 Tytuł oryginalny: Ocho de cada diez Reżyseria: Sergio Umansky Brener Obejrzany na Warszawskim Festiwalu Filmowym 2018