Takie bym powiedziała niedzielne rozważania o byciu surogatką, adoptowaniu dzieci, dzieciach z zespolem downa, aborcji. Można oglądać ze starszymi dziećmi.
Szału nie ma, ale dość interesujące i niegłupie, tylko niezbyt odkrywcze pod żadnym względem i z absolutnie głupim zakończeniem.
Disneyland dla seniorów, Floryda, staruszkowie maja tu tysiące klubów, restauracji, baseny pola golfowe, wszystko zbudowane od podstaw, wyglada jak truman show, przerażająca sztuczność, ale w niej prawdziwi ludzie i co prawda „how are you? I’m fine” i uśmiech nr 5, ale jak poskrobiesz to jest prawdziwe życie, to jest cierpienie ,to jest samotność.
Dwa życia osobiste. Utkwiły mi w pamięci, jeden lowelas, który szuka bogatej laski pod którą może się podczepić, ma lat ponad 80, mieszka w karawanie o i tak.
Druga to para, on zajęty sobą, narkotykami i sobą, ona, dobra, wspierająca, oddana żona. Jak dochodzi do sprawy w sadzie o posiadanie pan usiłuje przekonać sędziego, że ten koks, który mial w portfelu był wart tylko 5 dolarów, więc o co kaman.
Ciekawa impresja o życiu, przemijaniu i wszystkich tematach podstawowych
Świetny, stylowy teledysk, piękne sceny tańca, najlepsze outfity, wszystko z heroiną i wciągającym ubóstwem w tle. Tematy społeczne tylko delikatnie zarysowane, bo najpiękniejsza w tym jest muzyczno wizualna zabawa.
Baltimore, jednej strony miasto śmierci i biedy z drugiej muzyka, taniec, zryw. "Po asfalcie przetacza się hipnotyzujący beat" Piotr Mirski
Mężczyzna mieszka chwilowo u swojego ojca bo jego wieloletnie małżeństwo się sypie. „We can see other people” jakoś u niego nie działa. Kocha żonę, ale taki jest wystraszony, że nie wie jak walczyć, więc w podświadomości stosuje środki radykalne. Rzecz dzieje się na amerykańskim wygwizdowie, wygląda na to, że nie ma tam żadnego życia poza utraconą miłością.
Cudowne studium wewnętrznego miotania się człowieka ze złamanym sercem i rozpadu podstawowej komórki społecznej.
Bardzo interesująco zrealizowane, trzyma w napięciu i trzyma bardzo blisko głównego bohatera. Świetny film.
Kino familijne, lata 60te, Ameryka, wujek Frank jest profesorem literatury w Nowym Jorku i gejem, co nie zachwyca religijnej rodziny z Karoliny Południowej.
Film jest przyjemny, bardzo ładny i uroczo się go ogląda. Festiwalowych cech nie posiada.