Fahrije, prawie 30 lat po zakończeniu wojny wciąż nie wie co stało się z jej mężem i synem. Wielokrotne zaglądanie do białych worków ze szczątkami ludzkimi nie pomaga. Ani pogrzebu, ani zamknięcia, stan zawieszenia. Wioska muzułmańska, więc zasady panujące nie ułatwiają niczego, zrobiłaś prawo jazdy, jesteś kurwą itp. Fahrije ma ule, sprzedaje miód, ale jak wszystkie kobiety z tej wioski robi ajwar i wpada na pomysł, żeby sprzedawać go w dużym sklepie. Oparta na faktach historia kobiety walczącej o przetrwanie, o godność, o równość na zgliszczach największej potworności naszej współczesnej, europejskiej historii. Kobieca solidarność kontra męski beton.
Kali Reis, była bokserka, rdzenna Amerykanka, gra rolę bokserki, rdzennej Amerykanki, której porwano siostrę. Ozark z przesłaniem, przepięknie filmowany, świetnie zagrany. O handlu ludźmi, przemocy, narkotykach, siostrzanej miłości w każdym wymiarze. Świetnie się ogląda, wybitnie festiwalowy nie jest, ale polecam z przyjemnością.
Rumunia, grupa przyjaciół wyposażonych w terenowe samochody rozwozi paczki z pomocą humanitarną po zagubionych w górach osiedlach ludzkich. Najpierw jedziemy samochodem z ludźmi takimi jak my, złośliwości, przepychanki, krótkie zetknięcia z tymi innymi, biednymi, żyjącymi daleko od dużych miast. Na drodze staje stary człowiek, a potem samochód grzęźnie w błocie. Film trzyma w napięciu, rewelacyjnie pokazuje te odrębne światy i momenty ich zazębienia. Człowiek pomaga, lub nie pomaga człowiekowi. Jak zwykle ostatnio w kinie o wyższości kobiet nad mężczyznami ;)
Elena, samotna matka, podziarana, atrakcyjna młoda dziewczyna, z meksykańskimi korzeniami, umie ciężko pracować, w dziecko umie gorzej, ale się stara. Dziecko jest nieznośne, ale okazuje się, że uzasadnienie, bo ma ADHD. Dostaje się do specjalisty wysokiej klasy, który daje matce recepty i nic więcej. Zostawiona sama sobie, mały kobiecy żołnierz, a w zasadzie partyzant, bo czuje się osaczona przez dobre rady, albo poczucie wyższości.
I to tyle, o takiej samotnej walce kobiety to jest film i dobry jest.
Rybak z Nowej Funlandii w pracy naoglądał nie tyle śmieci na dnie oceanu, że postanowił zacząć go sprzątać. Zbiera, zbiera, nikt mu nie płaci, a musi finansować swoje hobby. Oglądamy jak wyciąga z oceanu opony, akumulatory, silniki, stare sieci. Oglądamy go jak walczy o dofinansowanie. Bohater naszych czasów, wyjął z oceanu 7 ton śmieci. Nic dziwnego, że publiczność nagradza ten film, bardzo potrzebujemy bohaterów, bardzo potrzebujemy nadziei, bardzo potrzebujemy wzorców. Film ku pokrzepieniu.
A może by tak zamiast oglądać rybki nurkowie pozbierali trochę śmieci. Mnie takie nury by cieszyły.
Japonia, 1944, mody żołnierz, wcześniej młody pijak zostanie wysłany na filipińską wyspę z rozkazem walki do upadłego. Ma toczyć partyzancką walkę z wojskiem amerykańskim. Coś tam mu się obija o uszy, że wojna się skończyła, ale nie dopuszcza do siebie tej blagi i kontynuuje przygotowania do ataku na wroga. Trochę to trwa, trochę ludzi po drodze traci, ale jest zdeterminowany, dostał rozkaz, jest mężczyzną, nie podda się. Spędza tak 10 000 dni i nocy.
Wg informacji na stronie festiwalowej „Opowieść o etyce wojny, formach patriotyzmu, męskiej przyjaźni i samotności.”, wg mnie kolejny dowód na to, że patriarchat musi odejść i niech już się nie opiera, bo strach patrzeć.
Samotny, zdeterminowany, żeby udowodnić, że jest kimś, oddany misji i dowódcy, wszystkie te masakryczne klisze. Świetnie zrealizowany film, ciągnie się, ale ma prawo.
Tytuł oryginalny: ONODA/オノダ
Reżyseria: Arthur Harari
Francja / Japonia / Niemcy / Belgia / Włochy / Kambodża | 2021
ZSRR, rok 1938, NKWD. Młody kapitan, wesoły, rozrywkowy, silny i jego koledzy. Zajmują się łapaniem szpiegów, terrorystów, wywrotowców. Jak już ich złapią muszą dostać zeznanie na piśmie, a to czasem ciężka praca, jak już dostaną zeznanie, można ich przekazać do departamentu rozstrzeliwującego, czyli na podwórko. Łaska pańska na pstrym koniu jeździ, można być pupilkiem, a już jutro poszukiwanym. Wszyscy wierzą w partię bardziej niż w Boga, więc jeśli partia Cię nie lubi, wszyscy się od Ciebie odwrócą. A jeśli będziesz chciał dostać przebaczenie od swoich ofiar, czeka Cię kilka poważnych rozmów.
Kawałek historii (chociaż duet reżyserski mówi, że to nie jest film historyczny), trochę straszna bajka, trochę thriller, trochę mistycyzmu. Mieszanka fantastyczna, wybitnie zrealizowana.
Cielo zajmuje się domem, żyje dobrze i ciepło ze swoją córką, mąż też żyje dobrze ze swoją młodą dziewczyną. Rodzinna sielankę przerywa porwanie córki. Matka wpada w wir poszukiwań, odbywa podróż bo bestialskim Meksyku przemocy i mordu.
Świetny, klimatyczny, interesujący, trzyma w napięciu, inteligentnie poprowadzona historia. Kawałek dobrego kina.
Fascynujący dokument o walce Argentynek o prawo do legalnej aborcji. To co dla mnie najbardziej poruszające w tym filmie to radykalność haseł „Koniec z katolickim faszyzmem” „Koniec z patriarchatem”. Hasła nie do pomyślenia w Polsce. Film oczywiście niezwykle aktualny, który daje nadzieję, że beton można rozkruszyć. Z drugiej strony po raz kolejny patrzę na zastaną rzeczywistość, która w zasadzie nadaje się do zaorania i na aktywistów, którzy walczą o normalność, o nic specjalnego, nowatorskiego, po prostu o równe prawa. Wiem, że prochu nie wynalazłam, ale to zawsze uderza.
Pięknie filmowany, zajebiste ujęcia z demonstracji. W zasadzie od początku do końca gęsia skórka i łzy :)
Zaczęło 10 dni święta kina. Bardzo dobrych tytułów wiele jak zwykle. Idźcie i czerpcie z tego wszyscy, ja, w miarę możliwości będę opisywać to co warto. Poniżej w kolejności dobra filmowego: