Mucha bzyczy i rozbija Oldze idealny porządek rzeczy. Zepsuta winda, zniszczony paznokieć, wszystko to zmusza ją do wyjścia poza normę i wpuszczenia do domu obcego. Co prawda pozostawia go za murem zakazów, ale nieoczekiwane zbiegi okoliczności rozszczelniają go i wyciągają na wierzch rzeczy, których Olga nie chciała wypuszczać.
Po męskiej stronie historii jest ojciec, najpoczciwszy z możliwych i syn, trochę łobuziak z wielkim sercem i pasja do gier.
Ważnym bohaterem filmu jest automat z grą „Cosmic Defenders Pro”. Jest miejscem pojednania, zapomnienia, ucieczki.
Czarno biały z uroczym poczuciem humoru i odrobiną magii. Heart warming, a jednocześnie dobry na Nowe Horyzonty, co się prawie nie zdarza.
Soraya jest Afganką urodzoną w Iranie. Ma kilka lat kiedy jej mama zostawia ją i wyjeżdża do Austrii. Poznajemy Sorayę jak ma 17 lat, ma męża i próbuje przedostać się do Europy. Każda próba przekroczenia granicy to „gra”, najpierw do Turcji, potem do Grecji. Jedna za drugą nieudana, jedna za drugą cofa ją do punktu wyjścia. Wraca po nich do swojego, tymczasowego życia, męża. Marzy o mamie, sprząta mieszkania, stara się przetrwać w małżeństwie. Jest bardzo samotna, bliską relację ma z wujkiem Mehrdadem i sztuką. Rysuje i tworzy figurki z masy papierowej z opakowań po jajkach. Filmuje swoje życie, męża, pracę, sztukę, samotność, tęsknotę za mamą i kolejne próby ucieczki. W „Lisie” jest współreżyserką i autorką zdjęć.
Mocny film o odważnej, mądrej, zdolnej i pięknej dziewczynie. Koniecznie
Samotna kobieta zasklepiona w słoiczku swojej zamkniętości, ogląda życie przez szybę.
Czasem podchodzi do bliskich, ale są to malutkie okna komunikacji. Wypowiada do nich zdania, oni odpowiadają, ale daleko tym rozmowom do bliskości. Wokół niej jest cisza, przerywana czasem poprawną rozmową, grzecznymi uśmiechami, a potem wraca do siebie, w tej ciszy brzmią stare hity i śpiewa je z zaangażowaniem, tak jakby miały wystarczyć za prawdziwe otwarcie.
Nocami chodzi tańczyć do barów dla ludzi w średnim wieku z tymi samymi hitami, teoretycznie szaleje, ale jej ruchy to wciąż ten sam zestaw ograniczonych, kwadratowych gestów, tak jakby żyła w metalowym szkielecie, który ma bardzo mały zakres wygięcia.
Jej serce ma możliwość tylko maluteńkiego otwarcia, cała reszta przewala się w środku i wylewa się na wierzch w momentach zderzenia z czymś mocnym, jak np córka, która wylatuje do Szwecji na zawsze. Na jej drodze staje mężczyzna, który żyje w zupełnie innej klatce i tak jak ona nie może mniej wyjść.
Przez cały film kobieta usiłuje pozbyć się kota sfinksa, chudego szkieletorka bez sierści, z jednym wyrazem pyska, okropnie ją ten kot drażni, a są trochę podobnymi istotami, tylko kot nie udaje, że wychodzi ze skorupy, tylko sobie w niej grzecznie mruczy.
Absolutnie niesamowici w swoich rolach Julienne More i John Turturro. Pierwowzór filmu to chilijska Gloria tego samego reżysera.
Wg opisów, które widziałam to jest film o kobiecie w okresie menopauzy, której się wciąż chce, ja nie zauważyłam, żeby to było o tym :)
Maria Garcia prowadzi firmę Dos Estaciones, produkuje wysokiej jakości tequilę. Trzyma interes twardą ręką, jest lokalnym bogaczem, ma gosposię i dobry samochód. Wszyscy chcą ją ugościć, zapraszają do zdjęć rodzinnych na urodzinach dzieci. Jest sama. Jej status społeczny powoduje, że odstaje od innych, jest otoczona ludźmi dużo biedniejszymi, zależnymi. Nie ma własnej rodziny, bo związek z mężczyzną nie jest czymś co by ją interesowało. Rzecz dzieje się w stanie Jalisco, który słynie z produkcji tequili, poza lokalna firmą w okolicy pojawia się zagraniczny kapitał.
Film jest niezwykle elegancki. Ma piękne kadry, ujęcia trwają dokładnie tyle ile powinny. O głównej bohaterce wiemy dokładnie tyle ile potrzebujemy. Sama agawa dostarcza wrażeń estetycznych, piękna fabryka i milcząca, samotna bohaterka.
Fahrije, prawie 30 lat po zakończeniu wojny wciąż nie wie co stało się z jej mężem i synem. Wielokrotne zaglądanie do białych worków ze szczątkami ludzkimi nie pomaga. Ani pogrzebu, ani zamknięcia, stan zawieszenia. Wioska muzułmańska, więc zasady panujące nie ułatwiają niczego, zrobiłaś prawo jazdy, jesteś kurwą itp. Fahrije ma ule, sprzedaje miód, ale jak wszystkie kobiety z tej wioski robi ajwar i wpada na pomysł, żeby sprzedawać go w dużym sklepie. Oparta na faktach historia kobiety walczącej o przetrwanie, o godność, o równość na zgliszczach największej potworności naszej współczesnej, europejskiej historii. Kobieca solidarność kontra męski beton.
Kobieta w zaawansowanym średnim wieku mieszka w małej miejscowości, w pracy dręczą ją wstrętne, tłuste, ruskie baby, mieszka z matką od której wysłuchuje sensacyjnych opowieści z głupich programów telewizyjnych, w tle drze gębę kot, który jest chory, albo ma ruje. Jej życie jest nudne i nieprzyjemne. Jakby tego było mało zaczyna jej rosnąć ogon i poznaje mężczyznę. I wtedy zaczyna się dziać.
Dobre, przeraźliwie smutne, a ogon jest obrzydliwy. Skojarzenia filmowe: Granica, Olbrzym
Chłopak, a w zasadzie mały mężczyzna, ma 30 lat i zdeformowane ciało. Deformacja twarzy powoduje, że wygląda strasznie i widzi tylko na jedno oko, bo drugie jest zmiażdżone ogromną naroślą. To nie koniec. Jest autystyczny, a matka dostała załamania nerwowego po jego urodzeniu, nie wychodzi z pomieszczenia socjalnego i gada tylko z papugą. Syna porzuciła i nie otwiera mu drzwi. Siedem nieszczęść to mało powiedziane. Rikard ma przyjaciela, dorosłego z którym połączyła go gra w bule i bule są tą mała furtką w jego egzystencji, drugą furtką i to całkiem sporą jest świat wyobraźni w którym widzi siebie jako olbrzyma.
Świetne, aczkolwiek w warstwie realnej brudne i brzydkie na tyle, że nawet przeszło mi przez głowę żeby wyjść, na szczęście tego nie zrobiłam.
Kolega reżyser mówi, że ckliwe i coś w tym jest, pewnie dlatego tak lubię ten film :)
Mary jest szpetna i dziwaczna, Max gruby i Asperger. Dla żadnego z nich świat zewnętrzny nie jest dobrym miejscem., przez przypadek zaczynają ze sobą korespondować i zostają przyjaciółmi. Ich relację śledzimy przez listy, które do siebie piszą, ich życie nigdy już nie będzie takie samo.
Dokument o relacjach międzyludzkich w Szwecji, po tym jak w 68 wprowadzono w życie manifest partii socjalistycznej dotyczący tychże, miał on na celu znieść zależności między ludźmi co miało doprowadzić do relacji opartych wyłącznie na chęci w nich uczestniczenia, a nie na koniecznościach, niewoli ekonomicznej itp. 50 lat później Szwecja jest jaka jest, reżyser skupia się na samotnych jednostkach i tym jak wygląda społeczeństwo indywidualistów, Ciekawe bardzo, dla każdego, można ładnie w swojej własnej strukturze pogrzebać, Jednostronny i trochę łopatologiczny, ale polecam bardzo. A tu interesująca recenzja: http://www.filmweb.pl/reviews/Lękajcie+się-19754
Tytuł oryginalny: The Swedish Theory of Love Reżyseria: Erik Gandini Szwecja, 2015
Na pięknym islandzkim zadupiu, samotny starszy mężczyzna, ze zduszoną rozpaczą i wściekłością usiłuje uporać się z ranami jakich doznał, rany są zwyczajne, codzienne, pospolite, nie, że wywieźli mu rodzinę do Auschwitz, ale on się dusi, jest za słaby na życie, miłość, zdradę. Jego światełkiem w tunelu jest wnuczka, w zasadzie gwiazda tego filmu. Jest uroczym, mądrym, charakternym dzieckiem. Napatrzeć się na nią nie można.
Historia jest pięknie poprowadzona, intensywna, poruszająca.