Z tym filmem mam związaną historię sentymentalną. 21 lat temu siedziałam sobie na pierwszym filmie nowohoryzontowym w Cieszynie. Nie wynaleziono jeszcze wtedy klimatyzacji, ale sala była piękna i oglądałam film w którym mężczyzna wychodzi z więzienia i gdzieś zmierza. Płynie łódką przez mokradła, z nikim nie rozmawia, bo nie ma z kim. Sala wpada w lekki letarg, ale bardzo ujmujący. Niestety po drodze mężczyzna zarzyna kozę i stawia publiczność na siedzące baczność. To było „Los muertos”. Później znawcy mówili mi, że koniecznie muszę obejrzeć wcześniejszy film Alonso, w którym widzimy drwala, który rąbie drzewa i tyle. Nie obejrzałam, zapomniałam o temacie, moja pamięć do nazwisk i tytułów to żałość.
To było wtedy, w 2005, teraz mamy 2026. Siedzę na filmie, drwal rąbie drzewo, a ja myślę sobie o tej polecajce sprzed wieków. Przy filmowej rozmowie z moimi tegorocznymi roommatami, ja wyciągam tę kombatancką historię o łódce i kozie i jeden z nich uświadamia mi, że „Podwójna wolność” to też Lisandro Alonso. Taka klamra, taka radość, takich mądrych ludzi spotykam na swojej drodze :)
A „Podwójna wolność” to magiczny film. Misael - bohater i aktor jest drwalem w życiu i filmie. Mieszka na odludziu z psem, który czasem przychodzi, a czasem korzysta z wolności. Bardzo rzadko z kimś rozmawia. Rąbie drzewa, robi sobie kolację, dzieli się nią z psem. Jest on, pies, krowa, drzewa i czasami szef. Zdecydowanie wolność. W pewnym momencie musi zaopiekować się chorą psychicznie siostrą, która spędziła 15 lat zamknięta w tzw szpitalu psychiatrycznym. Siostra lubi podlewać kwiatki i kocha pociągi, więc kiedy może ucieka na stację i czeka. Brat nie ma ogrodzenia, więc może uciekać kiedy chce. Jak dla mnie to jest już trzecia wolność w tym filmie.
Tytuł oryginalny: La libertad doble
Reżyseria: Lisandro Alonso
Argentyna 2026
Obejrzałam na Nowych Horyzontach 2026

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz